-
Piątek, 30 września 2011
-
Dzięki. Dziękuję im, bo bez nich, jestem nikim.
-
Myślę, że to dzięki ludziom, którzy zawsze są przy mnie. Przyjaciele i on.
-
Chociaż, ostatnio coraz częściej.
-
Chociaż był wspaniały. Rzadko tak często się śmieję.
-
Ba, dość dzisiejszego dnia.
-
Dość rozmyślań na dziś.
-
Cieszę się z tego, bo ostatnio zaczęły męczyć mnie pytania. Czemu to wszystko potoczyło się TAK a nie inaczej. Czemu się nigdy nie spotkaliśmy.
-
On pozwala mi zapomnieć, pozwala poczuć to, czego niestety nikt oprócz Ciebie, mimo że na odległość, mi nie dawał.
-
Ale, jak już wspominałam, mam tu kogoś. Tak jak chciałeś. Zrobiłam to.
-
A jednocześnie tak strasznie mnie ranisz.
-
Tylko czemu wybierasz tak trudną drogę? Twierdzisz, że chcesz mojego dobra i że robisz wszystko by osiągnąć dla mnie szczęście.
-
Wiesz o tym, dlatego się nie odzywasz.
-
Na razie.. Żebym zapomniała, to musiałabym przestać z Tobą rozmawiać.
-
Po tylu latach, ciężko nagle odseparować się i powiedzieć "dość. na razie musimy dać sobie spokój".
-
Trudno jest tak ze wszystkim skończyć.
-
Ty znowu milczysz, prowadzę cichy monolog wysyłając Ci wiadomości.
-
A Ty
-
Może liczyć na moje puste serce, bo tylko on mi został.
-
Nie, nie zranię. On może na mnie liczyć.
-
I kogo ja też darzę podobnym uczuciem, choć jeszcze nie tak mocnym jak w stosunku do Ciebie.
-
Ale boję się, że jak mnie zostawisz, to zranię kogoś, kto mnie pokochał.
-
Oczywiście, z jednej strony, jakby nie patrząc obie wersje dla mnie są dobre.
-
Wspaniały piątek. Szala powoli przechyla się na stronę mniej pozytywną.
-
-
Czwartek, 29 września 2011
-
Ale, postawił wszystko na jedną kartę. Więc błagam teraz Ciebie. Zdecyduj się, bym i ja mogła o wszystkim ostatecznie zadecydować.
-
Wie, że przyszłość nie jest pewna, ani jasna. Bo sama nie wiem, co mam robić.
-
Nie zranię go, obiecałam sobie. To jest człowiek, który mnie przygarnął. Który, odważył się na to, by coś do mnie poczuć.
-
Czuję się przez Ciebie zagubiona. Ale, tak jak prosiłeś, znalazłam kogoś, kto powoli pomaga mi się odnaleźć. Choć nie jesteś nim Ty, on tak samo jest wspaniały.
-
Po czasie wracasz i z uśmiechem na ustach mówisz, że kochasz i że to wszystko, co stoi na przeszkodzie, że to wszystko jest nieważne.
-
Raz odchodzisz, mówiąc że to wszystko nie ma sensu, że się poddajesz.
-
Zdecyduj się, czego chcesz.
-
Rozumiem, że wszystko musi dobiec końcu. Ale to jest bezsensu.
-
Nie wiem co się dzieje.
-
-
Poniedziałek, 26 września 2011
-
On się izoluje. A ja mu na to pozwalam.
-
-
Niedziela, 25 września 2011
-
Ja nie wierzę po prostu w to co się dzieje!
-
A moim celem jesteś Ty.
-
Tylko, pamiętaj, tak długo mnie znasz i doskonale wiesz, że ja się nie poddaję, wręcz przeciwnie, jestem uparta i dążę do celu.
-
Oszukując i Ciebie i wszystkich dookoła, którzy myślą, że pogodziłam się z tym, że "z tego nic nie wyjdzie"
-
Tak więc ja, z racji, że obiecałam kiedyś iż będę zawsze Cie słuchać i postępować tak jak mi powiesz, udaję, że kogoś tu szukam.
-
Ale Ty, poddając się, chyba nie chcesz. Albo, nie jesteś pewny czy chcesz.
-
Wiadome jest, że łatwo nie będzie, bo dzieli nas setki kilometrów, ale jak się chce to się da.
-
Boli mnie fakt, że tak łatwo się poddajesz.
-
To smutne, że zamiast walczyć o nas, mówisz, że chcesz bym była szczęśliwa i znalazła tu kogoś dla siebie.
-
-
Piątek, 23 września 2011
-
Żebyś tylko potem nie żałowała.
-
Ale spierdoliłaś. I musiałam na końcu się zawieść.
-
Byłam z Tobą przez cały dzisiejszy dzień, bo wiem, że był dla Ciebie trudny.
-
Czy mam coś jeszcze do dodania?
-
Ale robisz to na własne życzenie.
-
Um, jest trudno patrzeć na to jak bliska osoba się rujnuje.
-